Bajki z komina: Świerszcz i Ślimak

 

Usiadł Świerszcz z komina, na miedzy zdrożony,

smutno żyć samemu, zatem szukał żony,

wyszedł ze swojego starego komina,

szedł dzień prawie cały, więc i jego mina,

także troszkę smutna, bez szczęścia wyrazu,

lecz nie znajdziesz żony, jak w ramie obrazu.

 

Chodził po kominach okolicznych włości,

ale tam mu czasem rachowali kości

lub skrzypki łamali, że on byle jaki,

chyba to robili, zwyczajnie dla draki,

bo sami w kominach po nocy cykali

i pajęczą nicią porcięta łatali.

 

Więc nasz Świerszcz z komina, poszedł szukać w pole,

może los odmieni jego smętną dole

i mu znajdzie żonę, tę o której marzy,

choć tu słońce bardzo grzeje go po twarzy,

a w kominie chłodno oraz akustyka,

to dobre jest miejsce dla Świerszcza – muzyka.

 

Ułożył się na mchu, jak lord sobie leży,

a tu ktoś się gapi na niego i szczerzy,

swój uśmiech bezzębny, ale bardzo miły:

- Widzę drogi Świerszczu, że cię twoje siły

opuściły nieco przy takim gorącu,

jesteś Świerszcz z komina, nie lubisz być w słońcu.

 

Wolisz sadzę, ciszę, mur ciasny i wąski;

łany to dla ciebie temacik dość grząski;

ale co tu robisz, czego szukasz w zbożu?

- Dryfuje tu po nim, jak łódka na morzu;

gorąc mnie dobija, jestem też spragniony,

ale przede wszystkim szukam sobie żony…

- i tu opowiedział wszystko Ślimakowi,

jak wnuczek spowiada się swemu dziadkowi.

 

Ślimak go pogładził po głowie łaskawie:

- Ja mam doświadczenie nie miłe w tej sprawie,

popatrz dom mój ciągle dźwigam na swym karku

i słyszę bez przerwy  odgłos z kuchni, garnków,

patelni, imbryków, talerzy i noży;

żona dla mnie bracie to jest dopust Boży!

 

Szukaj, może znajdziesz, lecz szukaj w kominie,

co cię bracie czeka na pewno nie minie.

I popełzał Ślimak z żoną swą na karku,

słuchając odgłosów patelni i garnków.

A Świerszcz po namyśle do komina wrócił

i miłosne songi na swych skrzypkach nucił,

aż koło jesieni ona się zjawiła

i serce Świerszczyka od razu podbiła.

 

Niestety już wiosną Świerszczyk grywał w parku,

bo w kominie słyszał tylko odgłos garnków,

gdyż mu jego luba, choć nie miał muszelki,

naciągała nerwy, jak gumowe szelki;

a mówiąc w przenośni kręciła mu głową,

więc się wyprowadził na ławkę parkową

i wspominał słowa Ślimaka staruszka,

który przepowiedział to mu niczym wróżka.

2 comments on “Bajki z komina: Świerszcz i Ślimak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *