Cień słońca

Gasi swe światło złocista kula,

przymgleniem lekki poblask opada,

bo już się zbliża wieczorna pora,

słońce promienie na kantkę składa.

 

Układa miękko na z mchu dywanie,

gdzieś za pagórkiem w jarze głębokim,

gdzie się chowają do snu lisiątka

i młoda żabka trenuje skoki.

 

Dzień już ospale płynie do brzegu,

niedbale szuka cumy swej końca,

właśnie pojawił się letni wieczór,

kładąc na wzgórzu płaszcz z cienia słońca.

 

One thought on “Cień słońca

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *