Spełnienie…

Nareszcie się stało, byłam w twych ramionach,

żarem twej miłości mocno rozpalona.

Ciemność owej nocy parawanem była,

Kiedy mnie w pieszczotach twa męskość tuliła.

Opętałeś słowem moje nagie ciało,

które pod naciskiem twego opadało,

a ja cię karesem mych pieszczot gładziłam

i w słodkim uśmiechu twe plecy pieściłam.

 

W tak rozkosznym pędzie nagleśmy zamarli

i ciałem do ciała tak mocno przywarli.

Szczyt wielkiej rozkoszy porwał nas oboje;

już się ja nie wstydzę i wcale nie boje,

że mnie nie pokochasz i odsuniesz w złości,

przyjmij proszę dowód mej wielkiej miłości

i niech ma wilgotność da rozkosz twej duszy

i tak delikatnie twą męskość poruszy.

 

Dziś ranek cudowny, bo znowu cię słyszę

i z tego powodu w radości mej dysze,

że znów przyjdzie wieczór, weźmiesz mnie w ramiona,

a ja w twych pieszczotach będę rozpalona.

I znowu twą męskość wezmę w usta swoje

i będziemy jedno, już nigdy nie dwoje

i będziemy raz, aż do wschodu słońca

i będę w miłości jak krzew gorejąca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *