Kwadratura koła…

Kwadratura koła, czyż nią nie jest życie,

bytność, gdzie co chwilę na kanty wpadamy,

a i często sami, nawet w błahych sprawach,

skrzętnie je w kosteczkę sami układamy.

 

Niby koło życia, a załamań tyle,

zakrętów badanych organoleptycznie,

czasem się zdarzają nam w sferze duchowej,

ale jednak częściej realno-fizycznie.

 

W kole wirujemy, lecz często trącani,

wpadamy w kąt ciasny, ciemny zakamarek,

być może dlatego, chociaż w zgodzie z Bogiem,

dla diabła trzymamy pod piętą ogarek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *