Dobowy rytuał…

Wkracza powoli w aleję parku, snuje się jako dym z papierosa, kładzie swe ciało na miękkiej darni, którą okrywa swym trenem rosa. Leży w miękkości ździebełek trawy, jak w pałacowym sułtana łożu, pławiąc się przy tym rozkosznie ciszą, podobną fali zefiru w zbożu. Niebo też odzież skwapliwie zmienia, wkłada bonżurkę w barwach szarości, owa wizyta, […]